Aktualności - 7 Marzec 2019

Aleksandra Dziedzic

W co gra PSL? A może w co gra pan Kosiniak-Kamysz? Czy głosy o tym, że Platforma obiecała obecnemu prezesowi PSL, w zamian za przystąpienie do koalicji, funkcję premiera w przyszłym rządzie okażą się prawdziwe? Czy polska wieś zaakceptuje program usunięcia religii ze szkół, rozłamu państwa od kościoła czy promocji dewiacji i homoseksualizmu? Co z dziedzictwem i historią Polskiego Stronnictwa Ludowego? Prosto z Krakowa! Specjalnie dla Tygodnika Nowohuckiego Głos! Specjalnie dla Państwa mój nowy felieton! ???????????? PSL razem z wrogami Kościoła Zagadkowa decyzja, którą w zeszłym tygodniu podjęli działacze PSL, budzi powszechne zdziwienie. Nie trudno zauważyć, że szczególnie na wsi. W Krakowie PSL-u praktycznie nie ma, podobnie w podkrakowskich gminach, ale wystarczy pojechać w miechowskie, żeby usłyszeć wiele cierpkich słów pod adresem warszawskiego kierownictwa partii. Najczęściej słyszy się o tym, że Platforma obiecała Kosiniakowi-Kamyszowi funkcję premiera w przyszłym rządzie (patrząc na to realnie, to raczej w gabinecie cieni), a on uwierzył i zgodził się firmować liberalne lewactwo. Trudno znaleźć inny racjonalny powód. PSL pójdzie więc w sojuszu z zwolennikami usunięcia religii ze szkół i ograniczeń dla obecności Kościoła w miejscach publicznych. Walka z religią nie sprowadza się zresztą do ataków na Kościół, w Platformie – nie mówiąc już o innych formacjach, które należą do tego egzotycznego sojuszu – zwycięża przekonanie, że promocja homoseksualizmu jest konieczna do przypodobania się sojusznikom i sponsorom z europejskiej lewicy. W Warszawie ekipa Platformy zamierza wprowadzić do przedszkoli i szkół specyficzną edukację seksualną, sprowadzającą się do przygotowania dzieci do zachowań seksualnych już od najmłodszych lat. Za tym pójdzie prawo do zawierania „małżeństw” osób tej samej płci i możliwość adoptowania przez nich dzieci. Czy na polskiej wsi takie pomysły spotkają się z poparciem? Raczej wątpię. To na kogo chce liczyć PSL w nadchodzących wyborach? Sojusz z postkomunistami z SLD to dla PSL nic nowego. Ale z Zielonymi, którzy narzucą rolnikom takie zasady upraw i hodowli, że trzeba będzie zwijać gospodarstwa i szukać pracy w miastach lub zagranicą, to już większy problem. A Nowoczesna, z którą PSL w Sejmie już od dawna flirtował („pożyczył” jej nawet jednego posła, który przeszedł do Nowoczesnej, aby uratować klub tej partii po ostatnim rozłamie), opowiada się za likwidacją KRUS. Czy PSL przyłączy się do takiego pomysłu? Skoro lider partii za obiecane gruszki na wierzbie zdecydował się zlikwidować PSL, to czy lokalni działacze Stronnictwa pozwolą na to bez sprzeciwu? PSL z trudem przekraczał próg wyborczy pięciu procent i z trudem utrzymywał swoją reprezentację w Sejmie. Czyżby teraz jego przywódcy uznali, że szkoda czasu, wysiłku i pieniędzy, bo lepiej przyłączyć się do Platformy i Nowoczesnej? Za parę posad (a może tylko za jedną), przekreślą ponad 70 lat swojej aktywności. Nie jest to powód do dumy, bo PSL wywodzi się z Stronnictwa Ludowego, które komuniści założyli w 1945 roku, żeby stworzyć konkurencję na wsi dla PSL Stanisława Mikołajczyka. Gdy PSL zostało rozbite przez UB, a Mikołajczyk uciekł z Polski, resztki PSL połączono przymusowo z SL, tworząc Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (ZSL), sojusznicze wobec komunistów. W tej formie przetrwało do końca PRL-u, a następnie zmieniło nazwę na PSL. Teraz udaje, że ma coś wspólnego z Witosem czy Mikołajczykiem. Prawdziwi ludowcy ginęli zamordowani przez UB (jak Narcyz Wiatr, komendant Batalionów Chłopskich w Małopolsce, czy Władysław Kojder, upatrywany na następcę Witosa), siedzieli w więzieniach (jak Stanisław Mierzwa, jeden z najwybitniejszych ludowców) lub byli poniewierani przez władze aż do końca komuny. Dziś spadkobiercy ich przeciwników razem z liberałami, lewicą i wrogami Kościoła tworzą sojusz, który pozwoli im marzyć o stanowiskach w przyszłości. Ryszard Terlecki fot. Marcin Kaproń