Aktualności - 27 Wrzesień 2019

Ryszard Terlecki

❗"Krakowski Klich może przemawiać do grupki zwolenników na Rynku, ale jak zapuści się między osiedlowe bloki, to co powie tym, którzy zechcą z nim rozmawiać❓" Mocny głos prosto z Krakowa ❗ Zapraszam do przeczytania mojego felietonu dla Tygodnia Nowohuckiego" Głos "👇 👇 👇 "Zatrzymać, odebrać, cofnąć" Po wielu tygodniach chaosu, pomyłek, błędów i kłótni opozycja, czyli Platforma (dziś pod nazwą Koalicja Obywatelska), PSL (pod nazwą Koalicja Polska) oraz SLD (pod nazwą Lewica) ruszyły w Polskę z kampanią wyborczą. Nie bardzo wiadomo kto się połapie w tych zmienionych szyldach, ale czołowe partie opozycji wolały ukryć się pod nowymi nazwami, w nadziei, że w ten sposób oszukają wyborców. Ktoś, kto zechce głosować np. na Koalicję Polską, na próżno będzie szukać takiej nazwy na karcie do głosowania. Czy będzie pamiętał, że to PSL ukrywał się pod tą nazwą? A jeżeli znajdą się jeszcze tacy, którzy zechcą zagłosować na Kukiz 15, to gdzie będą szukać swoich faworytów? Opozycja rusza w Polskę, ale jest to raczej pobożne życzenie sztabowców, niż realnie wykonane zadanie. Kidawa-Błońska dobrze pasuje do eleganckich kawiarni na warszawskim Nowym Świecie, ale jak pokaże się np. w Radomiu, to kompromitacja goni kompromitację. Krakowski Klich może przemawiać do grupki zwolenników na Rynku, ale jak zapuści się między osiedlowe bloki, to co powie tym, którzy zechcą z nim rozmawiać? Tylko Kowal z Platformy może spokojnie wędrować po Krakowie, bo poza paroma dziennikarzami, nikt go tutaj nie zna. Na co więc liczy opozycja? Na bilbordy i propagandę medialną, na TVN i Onet, na saloniki pseudo elity i na rozmaite „nadzwyczajne kasty” pozbawiane dotychczasowych przywilejów. Czy to wystarczy na dobry wynik? Tymczasem trwa ofensywa Prawa i Sprawiedliwości, obejmująca nie tylko duże miasta, ale także tzw. prowincję, czyli mniejsze i całkiem małe miasta oraz wsie. Celem PiS jest likwidacja pojęcia prowincji: wszyscy mają mieć równe szanse, podobnie zarabiać i żyć na podobnym poziomie. Jak to zrobić? Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu jest podniesienie płacy minimalnej, tak jak to robiono wiele lat temu na zachodzie Europy. Już od nowego roku najniższa płaca wzrośnie do 2600 zł, a na koniec przyszłego roku osiągnie 3000 zł. To jeszcze nie wszystko, bo na koniec najbliższej kadencji Sejmu płaca minimalna podskoczy do 4000 zł. Polska przestanie być krajem taniej siły roboczej i muszą zrozumieć to wszyscy ci, którzy usiłują krytykować te plany. A gdzie dzisiaj zarabia się najmniej? W tzw. Polsce B, czyli poza największymi miastami. Tam też rodziny najwięcej korzystają z programu 500 plus. Tam musi docierać rozwój gospodarczy, aby wyrównać różnice w poziomie życia. Opozycja broni się przed tym, chciałaby takiej Polski, w której bogaci zarabiają coraz więcej, a ubożsi wciąż tyle samo. W dużych miastach też widać te dysproporcje. A wzrost płacy minimalnej pociągnie za sobą wzrost wszystkich zarobków. Te pieniądze trafią na rynek, więc wzrośnie sprzedasz i rozwiną się usługi, zmaleją zyski wielkich firm, ale wzrosną dochody małych i średnich. Polska należy dziś do najszybciej rozwijających się państw w Europie i chodzi o to, aby ten poziom rozwoju utrzymać w następnych latach. Wtedy młodzi Polacy przestaną masowo wyjeżdżać za wyższymi zarobkami za granicę, a niektórzy z tych, którzy już wyjechali, pomyślą o powrocie. Tym bardziej, gdy polskie państwo zapewni im odpowiednie wsparcie dla zakładania rodzin, opieki nad dziećmi, podnoszenia kwalifikacji, budowy domu, podobnego jak na Zachodzie standardu życia. Opozycja nie składa broni. Walczy o to, aby ten rozwój powstrzymać. Chce, żeby wróciły złote czasy dla kombinatorów, cwaniaków, geszefciarzy. Chce osłabić państwo i odebrać wszystko, co PiS dał Polakom. Czy to się uda? To zależy od nas wszystkich 13 października, w dniu wyborów. Ryszard Terlecki