Aktualności - 24 Kwiecień 2019

Ryszard Terlecki

"Strach przed zbliżającymi się wyborami i kolejną przegraną sprawia, że opozycja gorączkowo szuka pomysłu na wywołanie kryzysu politycznego, najlepiej takiego jak we Francji. Grozi tym zresztą otwarcie jeden z działaczy Forum Związków Zawodowych. Czy przysłużą się do tego nauczycielskie strajki?" Krakowski felieton dla Dziennika Nowohuckiego Głos. Zachęcam do lektury! 👇👇👇 Nauczyciele zdają egzamin Czy opozycji uda się podtrzymać nauczycielskie strajki, rozszerzyć protesty, doprowadzić do ulicznych demonstracji i zamieszek? Na razie takie próby nie powiodły się, ale wciąż słychać o pomysłach zaostrzania konfliktu. ZNP chce zablokować matury, pojawiają się głosy nawołujące do strajków okupacyjnych, tak aby uczniów oraz nauczycieli, którzy nie strajkują, nie wpuścić do budynków szkolnych. Ktoś nawet usiłuje straszyć unieważnieniem już przeprowadzonych egzaminów. W kilku miastach demonstrowały grupy zwolenników opozycji, popierające strajk, zbierane są też pieniądze na nagrody dla strajkujących. Jakiś emeryt zaoferował, że przekaże swoją „trzynastkę”, jakaś para postanowiła oddać 500 plus za cały okres wypłat dla ich dzieci, są to jednak gesty odosobnione i dla większości Polaków mało przekonywujące. W wielu miejscach protesty przyjęły formę, przypominającą sławną okupację Sejmu przez totalną opozycję. Wzorem posłanki Muchy, ośmieszonej śpiewaniem „protestacyjnych” piosenek, w Internecie pojawiły się nagrania z występów nauczycielskich zespołów, nawet na jednym z nich jakiś wybitny pedagog przebrał się za krowę. Myślę, że przez lata będzie przedmiotem uczniowskich żartów, czego jednak nie robi się dla prezesa Broniarza i jego patronów. Inny zespół wesołych nauczycielek zaśpiewał skoczną pochwałę dla TVN ze słowami m.in. „podajesz prawdę bez emocji, z kamienną twarzą wbrew rządowi”. Myślę, że i dla szkoły, i dla uczniów byłoby lepiej, gdyby te panie strajkowały aż do emerytury. Strach przed zbliżającymi się wyborami i kolejną przegraną sprawia, że opozycja gorączkowo szuka pomysłu na wywołanie kryzysu politycznego, najlepiej takiego jak we Francji. Grozi tym zresztą otwarcie jeden z działaczy Forum Związków Zawodowych. Czy przysłużą się do tego nauczycielskie strajki? Osobiście wątpię, bo liczba strajkujących systematycznie spada, a poparcie dla strajków jest niewielkie (chociaż niektóre media usiłują nakręcać emocje). Oczywiście Broniarz i związkowi aparatczycy nie ustąpią, ale plany strajkowania do wakacji, a potem wznowienia protestu we wrześniu, wydają się mało realne. Dostrzegają to nawet zwolennicy opozycji, którzy obawiają się, że nauczyciele nie tylko stracą sympatię rodziców i uczniów, ale także bezpowrotnie nadwyrężą swój autorytet i staną się obiektem powszechnej niechęci, tym bardziej, że to oni dostali największe podwyżki. Na jednym z popularnych antyrządowych portali pojawił się list nauczyciela, który sugeruje, aby zamiast strajku nauczyciele przystąpili do szerokiej agitacji wśród uczniów i rodziców, skutkującej głosowaniem na opozycję. Dobry pomysł, najlepiej w ramach korepetycji i za ciężkie pieniądze od rodziców. Jedno wydaje się oczywiste: nauczyciele, którzy normalnie pracują, a często pracują podwójnie, także za strajkujących kolegów, powinni zostać docenieni. Jesteśmy im to winni, to oni są elitą tego pięknego zawodu, to oni pomyślnie zdali egzamin na wychowawców młodzieży. Podobnie należy docenić dyrektorów szkół, które pracują normalnie. Natomiast przypadki obrażania czy szykanowania nauczycieli, poważnie traktujących swoje powołanie, powinny spotkać się z surową oceną władz oświatowych. A zawstydzające występy nauczycielskich kabaretów, którymi ich autorzy chwalą się w internecie, skłaniają do poważnej dyskusji o reformie kształcenia i awansowania nauczycieli. Ryszard Terlecki