Aktualności - 12 Sierpień 2019

Ryszard Terlecki

❗"Przy okazji prób wykpiwania historii Polski 🇵🇱 warto zauważyć, że w mediach (poza publicznymi) niemal niezauważona została 75 rocznica jednej z największych zbrodni popełnionych przez Niemców podczas drugiej wojny światowej". Zapraszam Państwa do przeczytania mojego felietonu dla Tygodnia Nowohuckiego Nowohuckiego "Głos" 👇👇👇👇 "Zaniedbana historia" Obchodom 75 rocznicy Powstania Warszawskiego towarzyszyły polityczne spory, dotyczące nie tyle pamięci o 63 dniach walk, prowadzonych przez największą w Europie konspiracyjną armię, ale raczej rozmaitych prowokacji, wynikających bądź z ślepego zacietrzewienia, bądź z bezgranicznej głupoty ich autorów. Do takich prowokacji należało umieszczenie znaku Polski Walczącej na tęczowym tle, co miało pomysłodawcy przynieść medialny rozgłos, a zapewniło mu niezbyt zaszczytny tytuł najgłupszego posła opozycji. Były też występy przedstawicieli samorządu Warszawy, z jej prezydentem na czele, w których np. przekonywano, że powstańcy walczyli o tolerancję i prawa dla mniejszości. Podobnych idiotyzmów, wygłaszanych przez osoby, które podobno posiadają maturę, było w tym czasie znacznie więcej. W tle obchodów rocznicy Powstania toczył się spór o Westerplatte, a właściwie o muzeum, które ma powstać na miejscu symbolizującym wybuch drugiej wojny światowej. Opanowane przez Platformę władze Gdańska, które przez lata zaniedbywały teren Westerplatte, postanowiły zrobić na złość Polsce i utrzymywać w tym miejscu obskurną rupieciarnię, byle tylko nie dopuścić do powstania muzeum. Być może był też plan sprzedania w przyszłości tego miejsca deweloperom i zbudowania tam osiedla drogich apartamentowców. Władze Gdańska chętnie odwołują się do tradycji niemieckiego Wolnego Miasta Gdańsk, a przypomnijmy, że w latach 30-tych zeszłego wieku w znacznym stopniu zdominowanego przez zwolenników Hitlera. Te władze wolą zrezygnować z turystycznej atrakcji, jaką z pewnością byłoby muzeum, byle tylko nie uhonorować Polaków, którzy w 1939 roku tym miejscu stawili bohaterski opór niemieckiemu najazdowi na Polskę. Z tego też powodu tegoroczne obchody rocznicy wybuchu wojny miały być uświetnione uliczną zabawą i radosnym pochodem. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Przy okazji prób wykpiwania historii Polski warto zauważyć, że w mediach (poza publicznymi) niemal niezauważona została 75 rocznica jednej z największych zbrodni popełnionych przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. W ciągu paru pierwszych dni sierpnia wymordowano kilkadziesiąt tysięcy cywilów, w większości kobiet, dzieci i starszych mężczyzn na warszawskiej Woli. Ta jedna z najstraszniejszych zbrodni nie tylko, że nie została ukarana i rozliczona, ale jest traktowana jako lokalne wydarzenie, a jej rocznica obchodzona jest na poziomie dzielnicy i lokalnych oficjeli. Tymczasem jest to miejsce, które powinni odwiedzać przywódcy europejskich państw, a każdy niemiecki uczeń powinien czytać w podręczniku historii, jakiego ludobójstwa dopuścił się jego naród. Polska historia, skażona przez zwolenników zapominania o przeszłości, do dziś nie jest w stanie ustalić, ile osób zostało rozstrzelanych, zatłuczonych kolbami, zagrzebanych żywcem, czy spalonych w płonących budynkach. Liczby zamordowanych, jakimi dziś dysponujemy, wahają się między 30, a 60 tysięcy ofiar, a niektóre opracowania podają nawet 80 tysięcy. Większość ofiar zginęła zaledwie w ciągu dni. W skali świata jest to jedna z największych zbrodni, które popełniono w tak krótkim czasie. Dokonała tego niemiecka policja, oddziały SS, a także formacje kolaboranckie ze wschodu. Upamiętnienie tych wydarzeń jest wciąż bardziej niż skromne, a wiedza na ten temat jest nie tylko całkowicie nieobecna w Europie, a także niemal nieobecna w Polsce. Ryszard Terlecki